wtorek, 22 kwietnia 2014

Przygoda z ziołami i różnymi niezwykłymi liśćmi ;)

Alleluja, Jezus Zmartwychwstał! Prawdziwie Zmartwychwstał, Alleluja!!!

Akcja sprzątanie i gotowanie zakończona, można więc zajęć się innymi sprawami.
Siedząc tyle dni w rodzinnym domu na wsi, wpadłam na pomysł by zgłębić moją wiedzę "zielarską" i czegoś nazbierać.


Zaczęło się o liści BRZOZY (pokochałam jej sok, teraz pora na liście). W moim lesie brzózek rośnie sporo, a zbieranie pierwszych, świeżych, młodych liści to sama przyjemność ^^
 







Młode listki przed i po suszeniu.
Schły bardzo szybko, wystarczyły dwa dni w ciepłym miejscu.

"Liście brzozy mają działanie moczopędne, napotne, przeciwreumatyczne, poprawiają przemianę materii, działają odtruwająco na układ krwionośny. Wyciąg z liści brzozy stosuje się przy przewlekłych infekcjach dróg moczowych. Liście brzozy stosuje się również w niektórych chorobach skóry, np. przy łuszczycy, łojotoku. Mają zastosowanie także w pielęgnacji włosów."(http://www.poradnikzielarski.pl/)

Ja mam zamiar robić sobie "herbatkę" brzozową i używać do włosów ;D

Potem wzięło mnie na POKRZYWĘ.
Należy ją zbierać właśnie młoda, zanim będzie mieć kwiaty. W tym sezonie już raz ją zbierałam i suszyłam. Herbata z niej smakuje dużo lepiej niż takie kupowane! (mi przypomina trochę zieloną herbatę) Piłam ją niemal codziennie, więc słoiczek, który miałam szybko zaczął się kończyć, potrzebowałam więc nowej porcji.

Ja zrywam czubek roślinki, nie suszę korzeni, ale je też można zrywać i suszyć.
Po wysuszeniu gniotę liście, i wyrzucam duże łodygi, tak zajmuje mniej miejsca ;)



Pokrzywa zawiera cenne karotenoidy, flawonoidy, chlorofil, garbniki, węglowodany, tłuszcze, białka, witaminy C, A, K, B2, sole mineralne, takie jak wapń, żelazo, potas.
Zjadając codziennie czubatą łyżkę suszonej lub świeżej pokrzywy można uzupełnić niedobór żelaza.

No i działa na porost włosów!

Zrywając pamiętajcie o gumowych rękawiczkach ;P



Potem trochę się wydurniłam i maltretowałam biedną LIPĘ. (a propo, z jej młodych liści można robić sałatki, jest bardzo smaczna, lekko słodka!) Narwałam z bratem liści, a potem sobie uzmysłowiłam, że powinno sie zbierać KWIATOSTAN LIPY. A ten będzie dopiero w czerwcu. Jednak w domu doczytałam, że liście też można wykorzystać, tylko muszę jeszcze o tym doczytać...

I na koniec MLECZ, czyli MNISZEK LEKARSKI. Tu zdjęć nie będzie, każdy wie, jak wygląda dmuchawiec ;P Powiem tylko, że zbierałam liście, kwiaty i... korzenie! (z tymi to było roboty!)
Jako eksperyment zrobiłam sałatkę z liści i płatków (zielone listki otaczające kwiaty są kwaśne, więc wykorzystałam same płatki kwiatów). Cóż, była dziwna, ale da się zjeść. Jednak, wiem, że bardzo zdrowa. Polecam zaś herbatkę ze świeżych albo suszonych liści i kwiatów, jak dla mnie pychotka!
Tak jak pisałam, wykopałam też trochę korzeni, oczyściłam, wybrałam grube, ładne kawałki i dałam do suszenia, korzeń jest bardzo zdrowy.

"Mniszek lekarski (Taraxacum officinale) jest skarbnicą cennych substancji, do których zaliczamy: witaminy C, D, A oraz witaminy z grupy B, garbniki, flawonoidy, potas, magnez, krzem, żelazo, związki triterpenowe o działaniu przeciwzapalnym, przeciwwirusowym, antyoksydacyjnym i przeciwmiażdżycowym, inulina, karotenoidy, laktony seskwiterpenowe o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwwirusowym, przeciwgrzybiczym i antyoksydacyjnym, kwasy polifenolowe (kwas chlorogenowy, kawowy, cykoriowy), cholina i asparagina – warunkują prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego

Korzeń mniszka lekarskiego jest jednym z najbardziej efektywnych ziół oczyszczających. Działając głównie na wątrobę oraz pęcherzyk zółciowy pomaga w wydalaniu zbędnych produktów przemiany materii. Mniszek lekarski również pobudza pracę nerek zmuszając je do wydalania toksyn poprzez mocz. Dzięki swoim licznym właściwościom leczniczym mniszek lekarski jest używany na wiele problemów zdrowotnych, między innymi na zatwardzenia, problemy skórne (trądzik, łuszczyca),problemy reumatyczne (skaza moczanowa, zapalenie kości i stawów)."

(http://www.poradnikzielarski.pl/)


To by było na tyle ;))

Aaa i obiecane zdjęcie mojego ALOESU ^^



A wy coś zbieracie i suszycie
lub macie taki zamiar?

Ja polecam całym sercem ;)
Sporo przy tym zabawy i radości   ; D

No i satysfakcji!




Igg

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Ogniste w świetle słońca! I co z tym fantem zrobić?

Skoro nie dodałam zdjęcia na podsumowanie miesiąca, to dam je teraz ;)
Wczoraj był piękny, słoneczny dzień i jest tak pięknie na dworze, że nie mogło zabraknąć zdjątek ^^
Szkoda, że nie mogę mieć takich rudych (jak końce) na całej długości...
Ale henna cudów nie zdziała.
Jak by nie patrzeć ilość farbowanych i naturalnych jest niemalże 1:1 ! xD
Może i fajnie mieć dwukolorowe włosy, ale te farbowane są w dużo gorszym stanie ;(
I trzeba się namęczyć, by końce nie były suche i "jako tako"

Na półce mam jeszcze całą puszeczkę nowej henny i troszku starej.
Starczy mi to na 3 farbowania, 
-w tym miesiącu przed świętami
-prawdopodobnie pod koniec maja na urodziny
-koniec wakacji
A tym czasie podcięcie końcówek:
-przed wakacjami 
-po wakacjach
I powinno mi zostać max. 10-15 cm farbowanych (dawno, chemicznie)
Wtedy porzucę też hennę i będę się cieszyć swoimi,  może jeszcze krótkimi, ale tylko moimi włosami ^^

A potem przed lata do pasa!
I nie ma, że boli ;P

A jak wasze plany farbowania/obcinania, 
lepiej swoje czy farbowane?

Igg

piątek, 4 kwietnia 2014

Plany na Kwiecień ;)

Marzec minął mi baaardzo szybciutko.
Więc już czas myśleć o kwietniu ;)
A co w nim?

Szampony:
babydream
Szampon zwiększający objętość włosów z kwiatem malwy bio
Odżywka:
Arganowa z Eveline
Maseczki:
Biovax dla Blondynek
maska z efektem laminowania (obie próbki dostałam od Blondynki ;*)
Oleje:
Olej musztardowy na całą długość, min raz w tyg na noc
Olej arganowy (na końcówki, kropla po umyciu)
Inne:
płukanka piwna (ok 3 razy) i może octowa
wcierka brzozowa by Blondynka ;* po każdym myciu
farbowanie henną (tą co zawsze) 


To by było na tyle ;)
Igg