czwartek, 1 maja 2014

O raju jestem w MAJU !

Kwiecień za szybko przeleciał.
I szczerze, to zaniedbałam w nim swoją włosową pielęgnację.
Brak czasu i chęci.

Ale ale!
Zafarbowałam znów je henną, tym razem zrobiłam to jednak inaczej.
Zioła wymieszałam w gorącym żelu lnianym, a nie wodzie.
A że wyszły grudki, które nie chciały się wymieszać, wrzuciłam wszystko do miksera i wtedy zrobiła się dobra, płynna konsystencja bez grudek i łatwa w nakładaniu.
W dodatku to wysuszeniu włosy nie były suche i sianowate jak wcześniej tylko miękkie i lśniące!
Od dziś henna tylko z siemię lnianym! ;D
Niestety nie mam zdjęcia, nie miałam kogo poprosić...

I mimo, że zaniedbałam olejowanie (robiłam je chyba tylko raz, nie licząc kropli olejku arganowego po myciu na same końce), to dziś włosy wyglądają świetnie!
Używałam odżywki z olejkiem argonowym i szampon na objętość i naprawdę jestem zadowolona z efektów! Włosy są puszyste, miękkie i lśniące o delikatnych falach ;)

A plany na maj?
Nie mam, nie mam głowy by o tym myśleć, będę używać co mi wpadnie do ręki, mam całą półkę kosmetyków do włosów. Ale myślę, że wykorzystam rosyjską wcierkę do włosów lub jantara, którego kupiłam ale jeszcze nie otworzyłam...

Wasza Zakręcona
Igg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz